Nie wiem już, co ze sobą robić. Szkoda mi wszystkich i wszystkiego, by ich zostawić. Coś trzyma mnie za gardło i powstrzymuje przed popełnieniem ostatecznego kroku. Może i jestem młoda, może i nie wiem do końca czym jest życie, ale jedno jest pewne. Nie chcę już istnieć. Ktoś mi ostatnio uświadomił, że kiedyś moje oczy były przepełnione blaskiem szczęścia, a teraz… A teraz są puste. Nie widać w nich nic. Ktoś zabrał z nich ten blask już dawno temu. Ja już nie żyję. Ja tylko jestem. Nie ma we mnie nic, opakowanie jest puste. Idę przed siebie, funkcjonuję jak maszyna. Tępy, zaprogramowany robot bez uczuć. Smutne? Nie sądzę. Dla mnie to jest śmieszne, że jedna osoba umie zrobić tak z drugim człowiekiem. Że potrafi zabić jego wnętrze. Że potrafi zabrać serce i już nigdy go nie oddać.